W Płocku i Warszawie mogły powstać miejskie ogródki konopne, ale ich projekty otrzymały negatywną ocenę podczas weryfikacji zgłoszeń do budżetów partycypacyjnych na rok 2022.

Płocki projekt został zgłoszony przez aktywistę miejskiego Wiktora Oniszka. Zgodnie z jego założeniem na osiedlu Radziwie, w położonym tuż przy brzegu Wisły parku im. mjr. Janusza Mościckiego miał powstać „miejski ogródek konopny”. Celem jego funkcjonowania miało być m.in. „przełamanie fałszywego wizerunku marihuany, przeciwdziałanie narkomanii” oraz „unowocześnienie i podniesienie atrakcyjności turystycznej okolic”. Trudno się z tym nie zgodzić. Zmiana wizerunku Cannabis, niezależnie od gatunku czy odmiany, oraz produktów z nich pochodzących (także tych o działaniu psychoaktywnym) jest potrzebna. Potrzebne jest wyjście z konopiami do ludzi, tak aby pokazać im, że jest to zwyczajna roślina o nadzwyczajnych zastosowaniach; że nie jest to roślina, której dotknięcie powoduje uzależnienie, infekcję HIV czy śmierć[1]To tak à propos sprzątaczki, która w moim rodzinnym mieście wezwała Policję, ponieważ bała się dotknąć pustej samarki pozostawionej na klatce schodowej.. Swego czasu mama mojego kolegi zapytała go, już po przeszukaniu jej mieszkania (kolegę zatrzymano za posiadanie marihuany, jego mieszkanie oczywiście również przeszukano, ale zameldowany był w rodzinnym mieście), jak się tę marihuanę zażywa? Czy to się wciąga do nosa? Wstrzykuje? Myślę, że taka anegdota wiele wyjaśnia. I to nie jest zmyślona internetowa historyjka.

Nie mam wątpliwości, że taki ogródek konopny przyczyniłby się do zwiększenia urokliwości parku. Moje obawy budzi jednak to, że panująca moda na konopie mogłaby doprowadzić do jego dewastacji[2]Lata temu, podczas szkolnej wycieczki, prawdopodobnie do parku krajobrazowego Doliny Narwi, moi koledzy namiętnie zrywali losowo napotkane rośliny. Skłoniła ich do tego opowieść przewodniczki o tym jak to dawniej matki wychodzące do całodniowej pracy w polu dawały swoim dzieciom napary z różnych roślin, które działały usypiająco. Jaka tam marihuana, tutaj wszędzie rosną narkotyki – powiedziała, a ja w tym momencie ujrzałem pewnego bananowca, bezpretensjonalnie wyrywającego z gleby roślinę, której nazwy nawet nie znaliśmy.. Zagrożenie płynie nie tylko ze strony tych, do których konopni rolnicy kierują przekaz płynący z tabliczek na skraju pól, informujących, że mamy przed sobą konopie włókniste, które nie mają działania odurzającego, więc proszę ich nie zrywać, bo po co? Osobiście upatruję je także w kolejnym wcieleniu rzepiar[3]Tomasz Racki, Rzepiary znów atakują! Uważaj, gdy robisz zdjęcia w rzepaku, Swiatrolnika.info, 22 maja 2021 r. i ogólnie wszelkiej maści mentalnej gimbazy, która chciałaby zerwać sobie liści, aby próbować go spalić, bo jednak coś tam tehace jest. Nie łudźmy się, że miejski monitoring cokolwiek by w tej kwestii zmienił.

Szacunkowy koszt projektu według pomysłodawcy wyniósł 26 420 złotych i po weryfikacji nie uległ on zmianie. Dla porównania: negatywnie zaopiniowany projekt przebudowy ul. Urbanowo miał wg pomysłodawców kosztować 530 tys. zł, jednak po weryfikacji uznano, że faktycznie kosztowałby on 3 mln 650 tys. zł. Z kolei pozytywnie zaopiniowany projekt ścieżki dydaktycznej, która miała kosztować 50 tys. zł, uznany został po weryfikacji za kosztujący ponad 10 tys. zł mniej, niż zakładał pomysłodawca.

Ocena negatywna

Na 70 zgłoszonych projektów 19 zostało zaopiniowanych negatywnie (w tym jeden nie spełniał wymogów formalnych). Przyczyny wielu negatywnych ocen były podobne: działka nie stanowi własności miasta lub przeznaczona jest na inny cel, dana organizacja nie jest jednostką miasta lub koszt projektu przewyższa maksymalną kwotę. W przypadku ogródka konopnego uzasadnienie negatywnej opinii było następujące:

Zgodnie z art. 45 ust. 3 ww. ustawy uprawa konopi włóknistych na cele inne niż na potrzeby przemysłu włókienniczego, chemicznego, celulozowo-papierniczego, spożywczego, farmaceutycznego, materiałów budowlanych oraz nasiennictwa jest zabroniona. Uprawa konopi włóknistych to szereg obostrzeń, niemożliwych do zrealizowania na ogólnodostępnym terenie, pomimo nawet proponowanego ogrodzenia i to w bezpośrednim sąsiedztwie istniejącego placu zabaw zlokalizowanego w Parku Mościckiego (os. Radziwie).

Tego można się było spodziewać. Właśnie to miałem na myśli w facebookowym komentarzu, kiedy po raz pierwszy usłyszałem o tym projekcie. Napisałem wtedy: „a czy przepisy w ogóle dopuszczają taka możliwość, aby uprawiać »dla ozdoby« nie prowadząc działań naukowych”? Pomysłodawca zapewniał mnie, że „wystarczy umowa kontraktacji (…)”, ale czułem, że takie kombinowanie się nie uda. Mimo mojego poparcia dla takich inicjatyw uważam, że jest to jednak kombinowanie, próba obejścia przepisów. Mimo wszystko argument o bezpośrednim sąsiedztwie istniejącego placu zabaw uznaję za narkofobiczny. No bo co z tego, że w pobliżu placu zabaw? Czy konopie, nawet jeśli tylko tzw. przemysłowe, są czymś złym?

Kiedy w Polsce zaczęły pojawiać się automaty vendingowe z produktami konopnymi, ich krytycy argumentowali, że oswaja to ludzi z narkotykami, tymi nielegalnymi; że ten liść marihuany powinien z tego powodu zostać zakazany (o zakazie liścia marihuany mówi się od dawna[4]Anna Skonka, Czy obnoszenie się ze znakiem marihuany sygnalizuje przynależność do grupy społecznej, czy jest tylko młodzieżową modą?, Sieradz.naszemiasto.pl, 6 lutego 2004 r.). To przerażające jak wiele osób zapomniało o Cannabis. Przecież ta roślina jest doskonale znana naszym rodzicom i dziadkom, którzy byli karani przez swoich rodziców właśnie z jej powodu. Z powodu tego, że zamiast pracować, pomagać na polu konopi, szło się bawić nad rzekę. Jarosław Kaczyński, kiedy retorycznie pytał, czy marihuana jest z konopi, pytał, ponieważ znał konopie, słyszał o tej roślinie i wiedział, że jest nieszkodliwa.

Do uzyskania zezwolenia, w roku poprzedzającym zamiar uprawy konopi włóknistych należy zgłosić chęć uprawy ww. rośliny do gminy, która następnie przekazuje informację do Mazowieckiego Centrum Polityki Społecznej w Warszawie. Należy wówczas określić powierzchnię uprawy oraz numer działki ewidencyjnej, która to powierzchnia uwzględniana będzie w uchwale rejonizacyjnej Marszałka Województwa mazowieckiego.

Dopiero podjęcie uchwały przez Sejmik Województwa mazowieckiego w sprawie określenia ogólnej powierzchni przeznaczonej pod uprawy maku i konopi włóknistych oraz rejonizacji tych upraw na dany rok w województwie mazowieckim, umożliwia złożenie wniosku o wydanie zezwolenia na uprawę konopi włóknistych. Do wniosku dołącza się informację o odmianie konopi włóknistych, oświadczenie wnioskodawcy, że nie był karany za popełnienie przestępstwa, zobowiązanie dające rękojmię należytego zabezpieczenia zbioru z tych upraw przed wykorzystaniem do celów innych niż określone wyżej.

Z przedstawionego opisu nie wynika kto i na jaki cel dokonałby zbioru konopi, nie wskazano innego sposobu jego zagospodarowania zgodnego z obowiązującymi przepisami prawa.

Tutaj należy się zgodzić. Niestety, uprawa konopi w Polsce wciąż ograniczana jest przez biurokrację. Mimo to uważam za fatalny błąd nieuwzględnienie tych ograniczeń przez pomysłodawcę. Od samego początku było dla mnie oczywiste, że nie – nie ma w tym przypadku możliwości działania dla pozoru. Działania polegającego na tym, że tu niby mamy uprawę, będziemy na przykład przetwarzać we własnym zakresie na ziarno, aby mieć co dodawać do musli czy gainera, ale tak naprawdę chodzi o to, żeby sobie rosło, ludzie patrzyli, zachwycali się i mówili, jak piękne są to rośliny (no bo są).

Ogólnodostępny teren, na który wstęp ma każdy obywatel miasta i nie tylko, definitywnie wyklucza spełnienie choćby tego warunku. Zatem brak dopuszczalności upraw konopi w celach innych niż wymienione w art. 45 ust. 3, skutkuje wydaniem negatywnej opinii.

Tym kończy się negatywna opinia projektu z uwagi na niezgodność z obowiązującymi przepisami prawa wynikającymi z ustawy z dnia 29 lipca 2005 roku o przeciwdziałaniu narkomanii. I choć można by się czepiać, że miasta co najwyżej można być mieszkańcem, a obywatelem ewentualnie honorowym, to i tak nie zmieni to decyzji władz samorządowych, które podjęły ją niekoniecznie ze złośliwości, ale na pewno na podstawie obowiązującego prawa.

Ocena internautów

Podczas internetowych dyskusji pewien starszy mężczyzna podzielił się następującą opinią: „co ludzie będą mieli z tego ogródka – popatrzeć, powąchać??? To wszystko”. Może i to wszystko, ale to i tak bardzo dużo. Ten sam człowiek argumentował potem, iż nie widzi powodu, aby promować je bardziej niż rumianek, proponując stworzenie ogólnego ogródka kwiatowego. Moim zdaniem jest to sytuacja podobna do krytyki nieheteronormatywności. Wiecie, rumianek może pojawić się wszędzie i nikogo to nie dziwi. Z konopiami niestety tak nie jest. One muszą się chować, a jeśli już chcą wyjść, to nie same, ale w towarzystwie.

Młodsza od niego kobieta napisała wprost: „nie ma co nawet tego komentować”! Na sugestię, aby w takim razie nie komentowała lub wyraziła swoją opinię w inny sposób, odpowiedziała „właśnie to uczyniłam”. Kiedy zapytałem ją w prywatnej wiadomości, czy jednak mogłaby się do tego jakkolwiek odnieść, odpisała: „nie będę się wypowiadała ze względów bezpieczeństwa mojego i mojej rodziny”. Tak jakby jacyś krwiożerczy dilerzy planowali zemstę za brak poparcia dla ogródka. Inny irracjonalny argument wysunięty przez młodego mężczyznę, brzmiał „weź się człowieku za robotę, a nie kwiatki chcesz sadzić”. I wiecie, co jest najgorsze? Autor tego komentarza pozuje na facebookowych zdjęciach odpalając niestandardowo dużego gibona, albo trzymając w dłoni folię aluminiową wypełnioną zielonym suszem roślinnym (ale także z wizerunkiem Świętej Rodziny i niewielką garścią banknotów na jednej fotografii XDDD). I taki ktoś pisze do pomysłodawcy „dorośnij”. No co za łeb. Nie zdziwiłbym się, gdyby serio nie wiedział, że marihuana jest z konopi.

Mimo panującej ignorancji facebookowi komentatorzy w zdecydowanej większość przychylnie odnieśli się do pomysłu. Można odnieść wrażenie, że miałby on spore szanse na sukces, gdyby nie ta negatywna opinia samorządu. Wiktor Oniszk się nie załamuje i planuje organizację we wrześniu wykładu poświęconego konopiom włóknistym, którego będzie wyczekiwał.

Ogródki w wersji partyzanckiej

Podobny pomysł zgłosił, również w tym roku, ale wcześniej, Piotr Liroy-Marzec (dokładnie taki sam koszt realizacji projektu[5]Można odnieść wrażenie, że warszawskie działania były dla płocczanina inspiracją.), który miejsce na ogródek konopny widział w warszawskim parku im. marsz. Edwarda Rydza-Śmigłego[6]A więc tuż obok budynków Sejmu i Senatu. Tam, gdzie przed laty jaralem jointy, czytałem książki i piłem piwo, siedzą na mojej ulubionej oldschoolowej ławeczce, zanim jej nie usunęli w myśl źle pojętej rewitalizacji.. Ten pomysł również został zaopiniowany negatywnie. Miejscy urzędnicy jako powód swojej oceny wskazywali nie tylko krajowe przepisy narkotykowe[7]1422 – Miejski ogródek konopny – budżet obywatelski w Warszawie, Bo.um.warszawa.pl:

Ewentualna realizacja ocenianego projektu, byłaby sprzeczna z działaniami miasta Warszawy z zakresu polityki przeciwdziałania narkomanii[8]Por. Uchwała nr LXXV/2154/2018 z 18-10-2018 (Program Przeciwdziałania Narkomanii na lata 2019-2021), Bip.warszawa.pl, 25 października 2018 r. – przyp. IndicaSativa. Park im. Marszałka Edwarda Rydza-Śmigłego jest ujęty w gminnej ewidencji zabytków m.st. Warszawy a utworzenie „Miejskiego Ogródka Konopnego” na terenie parku o wartościach historycznych i kulturowych jest niedopuszczalne ze stanowiska konserwatorskiego.

Taki sam ogródek miał powstać (również w ramach budżetu obywatelskiego na przyszły rok) w parku im. Romana Kozłowskiego na warszawskim Ursynowie[9]To tam nagrywano teledysk do Widziałem, że tak będzie Molesty.. Projekt także został zaopiniowany negatywnie z następującym uzasadnieniem: „nie została dołączona lista poparcia, lista poparcia jest niepoprawnie wypełniona”. Chodziło o brak 14 podpisów na liście poparcia (potrzebnych było 20), stąd projekt nie otrzymał oceny pozytywnej[10]1702 – Miejski ogródek konopny – budżet obywatelski w Warszawie, Bo.um.warszawa.pl. Czuję, że wcale nie chodziło o faktyczny sukces – celem nie było to, aby takie ogródki rzeczywiście powstały. Czy nie chodziło o samo nagłośnienie takiej koncepcji?

Na warszawskiej Pradze-Południe analogiczny projekt zgłosiła Natalia Janusz, aktywistka konopna działająca pod pseudonimem IdeaListka (można ją kojarzyć, chociażby z wywiadów transmitowanych na żywo na Facebooku w ramach serii Konopie dla zielonych). Jak można się domyślić, w parku Skaryszewskim im. Ignacego Jana Paderewskiego taki ogródek konopny również nie powstanie[11]1386 – Miejski ogródek konopny – budżet obywatelski w Warszawie, Bo.um.warszawa.pl. Wychodzi na to, że była to zorganizowana akcja (nawet koszty pomysłów był w każdym przypadku takie same)[12]Budżet partycypacyjny Warszawy – Miejski Ogródek Konopny, Cannaqueen.pl, 24 stycznia 2021 r.. To ta akcja, o której pisały Wolne Konopie[13]Jakub Gajewski, Budżet partycypacyjny Warszawy – Miejski Ogródek Konopny, Wolnekonopie.org, styczeń 2021 r.. Szkoda tylko, że na swojej facebookowej stronie Wolne Konopie poinformowały o zbieraniu podpisów pod listami poparcia niecałe 18 godzin przed terminem ich złożenia[14]Wolne Konopie, Inc. Czy są z nami mieszkańcy Warszawy? Potrzebujemy Waszego wsparcia!, Facebook.com, 24 stycznia 2021 r.. Jakub Gajewski uspokajał, że „na szczęście w Warszawie nie jest trudno o taką szybką aktywację”, ale myślę, że czasy, w których ja sam zbierałem przed wejściem do metra średnio jeden podpis na minutę na liście poparcia dla pewnego komitetu wyborczego, już mięły. Poza tym poparcie dla narkotyków wygląda zupełnie inaczej niż w przypadku wyborów – czasami ludzie nie chcą nawet dawać lajka, bojąc się, że zakończy się to przeszukaniem mieszkania, a ankiety w ramach badań użytkowników substancji psychoaktywnych uznawane są za policyjne prowokacje. Jeszcze większa szkoda, że jakiś koleś napisał w komentarzu pod ich postem „nie oszukujmy się siewnych nie ma sensu siać” (chodziło o ogrodnictwo partyzanckie).

Tam, gdzie Państwo nie chce lub nie jest w stanie pomóc mieszkańcom, zmiany rzeczywistości można dokonać poprzez akcje bezpośrednie. Czym jest akcja bezpośrednia? Nie jest pisaniem wniosków czy składaniem projektów. Polega ona na tym, że osoby zainteresowane biorą sprawy w swoje ręce. Uważam, że trzeba wysiewać i wysadzać konopie włókniste wszędzie gdzie się da. Należy to robić, po prostu. Tak jak mówił Przemysław Zawadzki – kiedy policjanci po raz kolejny będą musieli przyjechać i zabezpieczyć rośliny, spędzić godziny na bezsensownym wypełnianiu dokumentów; kiedy w laboratorium po raz kolejny dostaną do analizy tzw. konopie przemysłowe[15]Od pewnego momentu rozwoju widać to gołym okiem. Inna sprawa, że chodzi tutaj o sprawdzenie zawartości THC.; kiedy Policja znowu będzie musiała ustalić, czy ta roślina wyrosła sama, czy też ktoś jej pomógł (a jeśli tak, to kto to zrobił), może w końcu zastanowią się nad sensownością tego wszystkiego, co robią.

Jednak nie to jest celem. Nie chodzi o wywołanie niepotrzebnej czynności. Równie dobrze można by pozostawiać w różnych miejscach samarki z białym proszkiem. Marnowanie czasu policjantów jest efektem ubocznym takich działań i choć można się cieszyć, że być może braknie im przez to czasu na zatrzymywanie ludzi, którzy nikomu nie zrobili nic złego, to jednak może go braknąć także w momencie, kiedy ktoś ukradnie nam samochód. Poza tym, po co sadzić konopie, jeśli ktoś ma je zaraz wyrwać? Niech rosną jak najdłużej. Niech widzi je jak najwięcej osób. O to w tym chodzi. Organizacja i prowadzenie takiej działalności nie jest ani trudne, ani drogie. Dla mnie najtrudniejszy był zakup nasion, który okazałby się prostszy gdybym nie chciał przekombinować. Pewnie niedługo opiszę swoje doświadczenia w tym zakresie.

Uprawa konopi włóknistych bez zezwolenia jest wykroczeniem, za które grozi kara grzywny w wysokości do 5000 zł. Nawołuję do jego popełniania każdą osobę, która jest gotowa poświęcić się konopnej sprawie w takim stopniu. Przedmiotem ochrony, czyli tym, czemu popełnienie tego czynu ma zagrażać, jest w tym przypadku monopol, jaki Państwo udziela podmiotom prowadzącym takie uprawy za stosownym zezwoleniem Jest nim „także zdrowie społeczeństwa jako całości (zdrowie publiczne)”. Z tym ostatnim się nie zgadzam[16]Cały czas boję się przeczytać uzasadnienie słynnego wyroku Trybunału Konstytucyjnego ws. posiadania i uprawy na własny użytek. Boję się zawartych w nim tzw. triggerów. Z lękiem nie ma żartów., jednak tak podaje w swoim komentarzu Tomasz Srogosz, więc ja podaje za nim[17]Tomasz Srogosz, Ustawa o przeciwdziałaniu narkomanii. Komentarz, Warszawa: C.H. Beck, 2008, ISBN 9788374838627, by nikt później nie dziwił się, że w jego sprawie sąd przyjmie taką właśnie argumentację.

A jeśli już mowa o uprawie – dwa lata temu pisałem o tym jak wybrać miejsce do uprawy konopi (innych niż włókniste).

Kącik muzyczny

Podczas opracowywania tego wpisu słuchałem poniższej kompilacji. Jeszcze wczoraj nie zdawałem sobie sprawy z istnienia Still Corners. Okazuje się, że klimat muzyki tworzonej przez ten zespół jest tym, czego akurat w tym momencie potrzebowałem. 19 października mają grać w czeskiej Pradze i zastanawiam się, czy się tam wtedy nie wybrać.

Opracowano na postawie: informacje udostępnione na Facebooku; Wyniki weryfikacji projektów złożonych w 10. edycji Budzetu Obywatelskiego Płocka, Mojemiasto.plock.eu.

Ilustracja tytułowa: molo w Płocku (11 sierpnia 2011 r.). Autor: Sławek Zawadzki; źródło: Panoramio (plik: 59202451.jpg); licencja: Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0.

Przypisy

Przypisy
1 To tak à propos sprzątaczki, która w moim rodzinnym mieście wezwała Policję, ponieważ bała się dotknąć pustej samarki pozostawionej na klatce schodowej.
2 Lata temu, podczas szkolnej wycieczki, prawdopodobnie do parku krajobrazowego Doliny Narwi, moi koledzy namiętnie zrywali losowo napotkane rośliny. Skłoniła ich do tego opowieść przewodniczki o tym jak to dawniej matki wychodzące do całodniowej pracy w polu dawały swoim dzieciom napary z różnych roślin, które działały usypiająco. Jaka tam marihuana, tutaj wszędzie rosną narkotyki – powiedziała, a ja w tym momencie ujrzałem pewnego bananowca, bezpretensjonalnie wyrywającego z gleby roślinę, której nazwy nawet nie znaliśmy.
3 Tomasz Racki, Rzepiary znów atakują! Uważaj, gdy robisz zdjęcia w rzepaku, Swiatrolnika.info, 22 maja 2021 r.
4 Anna Skonka, Czy obnoszenie się ze znakiem marihuany sygnalizuje przynależność do grupy społecznej, czy jest tylko młodzieżową modą?, Sieradz.naszemiasto.pl, 6 lutego 2004 r.
5 Można odnieść wrażenie, że warszawskie działania były dla płocczanina inspiracją.
6 A więc tuż obok budynków Sejmu i Senatu. Tam, gdzie przed laty jaralem jointy, czytałem książki i piłem piwo, siedzą na mojej ulubionej oldschoolowej ławeczce, zanim jej nie usunęli w myśl źle pojętej rewitalizacji.
7 1422 – Miejski ogródek konopny – budżet obywatelski w Warszawie, Bo.um.warszawa.pl
8 Por. Uchwała nr LXXV/2154/2018 z 18-10-2018 (Program Przeciwdziałania Narkomanii na lata 2019-2021), Bip.warszawa.pl, 25 października 2018 r. – przyp. IndicaSativa
9 To tam nagrywano teledysk do Widziałem, że tak będzie Molesty.
10 1702 – Miejski ogródek konopny – budżet obywatelski w Warszawie, Bo.um.warszawa.pl
11 1386 – Miejski ogródek konopny – budżet obywatelski w Warszawie, Bo.um.warszawa.pl
12 Budżet partycypacyjny Warszawy – Miejski Ogródek Konopny, Cannaqueen.pl, 24 stycznia 2021 r.
13 Jakub Gajewski, Budżet partycypacyjny Warszawy – Miejski Ogródek Konopny, Wolnekonopie.org, styczeń 2021 r.
14 Wolne Konopie, Inc. Czy są z nami mieszkańcy Warszawy? Potrzebujemy Waszego wsparcia!, Facebook.com, 24 stycznia 2021 r.
15 Od pewnego momentu rozwoju widać to gołym okiem. Inna sprawa, że chodzi tutaj o sprawdzenie zawartości THC.
16 Cały czas boję się przeczytać uzasadnienie słynnego wyroku Trybunału Konstytucyjnego ws. posiadania i uprawy na własny użytek. Boję się zawartych w nim tzw. triggerów. Z lękiem nie ma żartów.
17 Tomasz Srogosz, Ustawa o przeciwdziałaniu narkomanii. Komentarz, Warszawa: C.H. Beck, 2008, ISBN 9788374838627

0 komentarzy

Dodaj komentarz

Avatar placeholder

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.